wtorek, 29 marca 2011

... siejemy co zalążek siebie ma
roztaczając na świat siebie wyobrażeń bezmiar...
niby jestem a nie ma mnie...
kolejne warstwy siebie zrzucam ze złością na podłogę zdarzeń przekonana że to JA...
zaraz potem stoje przed lustrem kolejnego teraz z kolejnym przekonaniem o mnie samej...
przygladam się i widzę nie siebie a mnie SAMĄ ... gdzieś na pustyni poszukiwań oazy zwanej nieskonczoność...
zrozumieniem nazywać śmiem delicje eurek danych mi w prezencie...
padam w końcu na twarz pokornie błagajac o jeszcze...
nie ma końca... nie ma końca zrozumienia...
albowiem TU na wieki uczyć sie będziemy...
darikaeye

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz